Cypr 16 X 2021
Stay On Track – Pozostań tym kim jesteś.

Życie się jeszcze nie skończyło.
Czas by podnieść kotwicę, podnieść żagle, podnieść zakurzone marzenia.
Czas by dać sercu odetchnąć po bitwie, czas pozostawić za sobą rozczarowania i zacząć budować chociażby zużytymi już narzędziami bez oglądania się na ruinę tego co nie wyszło.
Dałem się uwolnić od złudzeń – bolało…
A teraz mam w ręku ster, mam żagle i chęć by ruszyć do domu a domem mym jest droga i serce które bije dla ciebie.
Dyskomfort, rozczarowania, gruzy to najlepszy potencjał jaki masz.
Nie zatrzymuj się w drodze życia.
Nie przestawaj żyć, nie przestawaj mieć marzeń, nie porzucaj pragnienia by żyć, nie przestawaj wzrastać.
Nie zamykaj swego życia w sytuacjach które nie wyszły, w relacjach w których się nie odnalazłeś.

Człowieku rozkazuję Ci – ŻYJ !!!
Mówię Ci – Żyj !!!
Na problemy poświęć tylko 30% siły życia 70% poświęć na pragnienie by żyć życiem a nie śmiercią.
Warszawa – rower ładnie spakowany w karton, wsiadam w ASXa i w drogę na lotnisko.
Hasło życia – One More Time.
Jeśli jest coś co lubisz , co dobrze wpływa na twoje życie nawet jeśli daje Ci w kość, zrób to ponownie. One More Time. I nigdy nie przestawaj robić tego co kochasz , tego co warto jest robić.

Godz 20:05 – Lotnisko Larnaka, fajnie że wszystko doleciało w całości. Za chwilę poskładam rower i ruszę w kierunku kaplicy Michała Archanioła na totalne pustkowia. Radość bycia we właściwym miejscu. Radość życia, warto było dożyć do tych chwil.
21:30 – cisza i ciemność, puste drogi i bezdroża, nawet wiatr nie drgnie a pośród tego wszystkiego Nocny Jeździec z Nikąd. Pierwsze zgubienie trasy mam już za sobą.
23:15 – znak kierunkowy na kościół Archanioła i bezdroża – radość serca, gaszę światła i jadę w świetle księżyca. No i powiedz kto ? Kto da ci chwile takie jak ta ? Złamać normalność i opuścić bezpieczną przystań. Północ – jestem już w kaplicy – Anioł Pański – czas zatrzymania. Za kościołem pod gołym niebem kładę się na posadzce i wchodzę do śpiwora, trzeba być gotowym na jutro.
17.10.2021r.
godz. 7:00 – zjeżdżają się samochody myślałem, że do kaplicy ale to na polowanie więc szybko spakowałem bazę i ruszam do kapliczki na szczyt a tu jeszcze wrócę . Kierunek Atchienau a później Nikozja.
godz. – 11:35, BUFFER ZONE Bliski kontakt z wojskiem tureckim a obok opuszczona baza wojsk UN.
godz. 15:00 – NIKOZJA, objechałem tylko strefę przygraniczną, uciekam z stąd.
godz. 19:00 – Ciemno, szukam miejsca na przekoczowanie nocy, sprawdzam wieżyczkę wartowniczą w zaoranym polu, brudno, wycięte schody na pierwszy poziom, a może na boisku się rozbiję ? Mięciutko na sztucznej nawierzchni, znajduję butelkę wody – będzie na kąpiel przed snem. Wchodzę do śpiwora, cieplutko – jest bosko. Jutro będzie najtrudniejszy dzień, docelowo Kato Pyrgos przez ogram wzniesień bez dostępu do wody.

All you have to win this battle is STAY ON TRACK.
Stać mnie na to by przyjąć sukces i porażkę, nie boję się ani jednego ani drugiego.

GRAJ KARTAMI JAKIE MASZ. NIE CHODZI O TO CO MASZ ALE O TO KIM JESTEŚ BO NAWET JEŚLI COŚ MASZ TO JEST TO WYNIKIEM TEGO KIM JESTEŚ I LUDZI KTÓRZY DALI CI WSPARCIE.
18.10.2021r.
DAY OF THE ROAD
godz. – 7:15 pakowanie bazy i w drogę.
godz. 8:20 – przebite tylne koło, przydrożne zakupy zrobione więc zaplecze mam by dojechać dziś do celu.
godz. 10:50 – nie takie były plany ale przedarłem się przez przejście graniczne na część turecką. Nie ma to jak zamieszać w kotle. Jestem przy zburzonym kościele i mam wrażenie jakbym tu kiedyś był.
godz. 12:00 – Wybrzeże, ruszam w kierunku bunkrów, było warto ! Poczucie bycia prowadzonym, wspinaczka górskimi drogami by ponownie dojechać do przejścia granicznego Cypru, oby mnie nie zahaltowali na jakąś kwarantannę. Wchodzę na dach nieczynnego baru by nasycić serce widokiem gór i wybrzeża. Wszystkie wymówki są tylko tanią pieśnią leniwego umysłu.
godz. 17:00 – przejście graniczne, obeszło się bez testów bo był to tylko tranzyt.
godz. 17:30 – odbijam na fajną bazę wojskową , na pewno opuszczona, pani w mundurze daje sygnał bym zawracał, podjeżdża wóz patrolowy, przepytują mnie ale pozwalają odjechać. Z buta pcham rower pod górę, może by skręcić na nieużywane drogi? Jest cmentarz, jak super i to poczucie bycia prowadzonym, jest woda, klejenie tylnego koła, zupka na kolację i kąpiel przed snem , rozbijam namiot na skarpie widokowej za cmentarzem, zostaję tu na noc, 20 minut do zachodu słońca.
SHOW MUST GO ON, JEBAĆ STREFĘ KOMFORTU, KOTWICA W GÓRĘ.

19.10.2021r. – dzień śp. Jana Mołodkiewicza dziękczynienie :
– za naukę robienia zdjęć
– zamiłowanie do sportu
– zamiłowanie do samochodu
– za umiłowanie gór.
godz 14:00 – wybrzeże Afrodyty, końcowy parking i koniec drogi rowerowej więc powrót przez Neo Chorio. Ale sprawdzę jeszcze drogę, cudowna słoneczna pogoda, wodę mam zatankowaną do końca dnia. Jednak się przebijam wybrzeżem do końca, cudowny świat szutrowych dróg, ogromu kurzu i bezdroży. Jak to dobrze że nie wróciłem przez Neo Chorio, tu jest cudownie, wystarczyło tylko podjechać 20 metrów by zmienić bieg rzeczy. Amfiteatr i błękitna laguna. Czas przebić się na drugą stronę wyspy, ogromnie strome podjazdy, oczywiście pchanie roweru, widoki coraz piękniejsze. To tutaj kilka lat temu złamała mi się rama roweru. Piękny blask zachodzącego słońca i ta szutrowa dzicz. Dojeżdżam do źródełka a obok rezerwuar. Dylemat, jechać dalej czy zostać tu na noc? Od kilku lat marzyłem o tym by spędzić noc na dachu właśnie tego rezerwuaru więc biorę kąpiel przy źródełku, robię zupkę po czym czekam na zmrok by razem z rowerem wdrapać się na dach i tam rozłożyć namiot. Księżyc w pełni.
20.10.2021r. – wraz ze wschodem słońca pakuję bazę i ruszam w drogę.
godz. – 10:30 Kanion Akamas, zobaczymy co dalej bo po coś tu jestem, wdrapuję się stromymi podjazdami by zrobić pętlę ale okazało się że nie da rady rowerem więc powrót. Ośmiorniczki z puszki, cola i bułka – normalnie wypas rowerowy.
godz. 17:00 – kąpiel pod kranem na parkingu, fajny widok na białe wzgórza. Za każdym razem robię tu sobie zdjęcie.
godz. – 18:30 No ale jak to ROAD CLOSED – WARNING DANGER, tak zablokowali drogę że nawet z rowerem trudno się przecisnąć bokiem. Ja bym przelazł ale rower już nie. Na noc rozbiję się na bunkrze. Poszukiwanie innych dróg, sprawdzę co jest w prawo, droga prowadzi coraz wyżej, rozbijam namiot na samym jej końcu, nikt tu nie dojedzie ani mnie nie znajdzie więc będzie spokój. W oddali stary opuszczony autobus taki jak 142 z filmu Into The Wild. W namiocie rozpalam palnik na zupkę – jest kameralnie.

21.10.2021r. Pakuję bazę i zjeżdżam niesamowicie widokową drogą w dół. Kilkanaście kilometrów jadę autostradą z powodu zamknięcia drogi, trąbią ale co tam , jest pas pobocza. Mijam znane mi miejsca, rezerwuar na którym spałem kilka lat temu. Wjeżdżam na zamkniętą drogę, jest cała moja, total luz. Robi się zmrok, kupuję kurczaka i szukam do niego Colę ale niestety wszystko już pozamykane . Myśląc że jadę w dobrym kierunku trafiłem na szlaban i żołnierzy z karabinami, zawrócili mnie od razu bo był to wjazd do bazy wojskowej. Nocleg na dużym wyschniętym jeziorze słonym, ogromna przestrzeń, miejsce typowo pustynne i dzikie, żadnych śladów cywilizacji i tak ma pozostać.
22.10.2021r. Ostatni pełny dzień , pobudka przed wschodem słońca, składanie namiotu i w drogę przez Limassol , dużo ludzi biegających .
godz 11:20 – cmentarzysko samochodów. Piękna droga Ziggi – Kitti, piękna pogoda , piękne widoki i piękne życie. Stay On The Track Kierunek Arch Angelo, Memoriał i czołgi. Rowerem dogonić uciekające słońce. Kościół pod którym spałem jak byłem pierwszy raz na Cyprze w 2009 roku.
godz. 14:30 – lotnisko , test pudła na rower czy jest , mysz wygryzła dziurę ale jest OK.
SHOW MUST GO ON
Na czołgi.
godz. 18:00 – memoriał, jeszcze raz to samo zdjęcie co 12 lat temu. Ciemno i co dalej ? ruszać na grotę Eliasza? To już ostatnia noc i pójść tak normalnie spać to będzie jakoś tak dziwnie. Analiza mapy i odległości.
godz. 20:00 – jednak mam dość, rozkładam namiot na tyłach memoriału a w miasteczku ktoś bębnami nawala jak 12 lat temu, obok blisko jest przyczepa kempingowa, pewnie strażnik , oby on i ja mógł spać dziś spokojnie.

Czas wdzięczności:
– za to, że nigdzie na drodze nie zabrakło mi ani wody do picia, wykąpania i czegoś do jedzenia
– że zawsze znalazłem fajne miejsce na przenocowanie namiotowe
– że rower wytrzymał
– że przedłużyłem sobie słoneczne lato
– że odwiedziłem kolejny raz ulubioną wyspę na rower
– za to, że miałem czas na to aby wyjechać
– za mamę która wiele sfinansowała
– za odwagę wyruszenia
– za zamkniecie za sobą niepotrzebnych drzwi
– za wytrzymałość termiczną w nocy w śpiworze
– za sprawne ciało które podołało takiemu wyzwaniu
– za odwagę aby zrobić coś niekonwencjonalnego
– za tani bilet lotniczy
– za ReDefinicje i ludzi z tym związanych
– za to gdzie jestem właśnie teraz
– za drogę którą przebyłem
– za dom do którego mogę wrócić
– za ASXa
– za ludzi którzy czekają
23.10.2021r. – Memoriał, start przed wschodem słońca.

STREFA BUFOROWA
Znak upoważniający do wjazdu tylko dla pojazdów autoryzowanych, obok aktywna baza turecka , niedaleko niej aktywna baza UN, wjeżdżam, ruszam tymi szutrami, ciągle na granicy strefy buforowej. Mija mnie Patrol UN, zostaję zatrzymany do kontroli, wypatrzyli mnie z daleka. Nie mam prawa być na tej drodze. Fajnie bo wojskowy jest włochem, kontroluje mnie i robi mi zdjęcie do dokumentacji, jak to dobrze że nie robił mi kontroli zdjęć w aparacie. Mam 3,5 godziny by znaleźć się na lotnisku a chcę jeszcze odwiedzić kaplicę Michała Archanioła. Od rana tylko szutry i boczne drogi.
godz. 12:30 – Kościół Michała Archanioła , świat szutrów i bezdroży ale właśnie to jest moja droga jaką wybrałem , która daje mi życie pełne życia które warte jest przeżycia. Do lotniska 2,5 godziny i 25km, brak rezerwy. Z serdecznością żegnam to miejsce będąc wdzięcznym za nocleg na posadzce i każdorazową przystań we dnie i w nocy.
godz. 15:30 – ostateczna kąpiel pod kranem w parku, polewam się bidonem, dziwnie na mnie patrzą ale to nic. Dojeżdżam do lotniska i pakuję rower do kartonu a rzeczy do torby.
godz. 20:05 – w samolocie , a więc powrót do normalności ale nie , powrotem do normalności była właśnie wyprawa rowerowa by tak normalnie pojeździć sobie w słońcu, odwiedzić znane miejsca, pomimo tego że w Polsce trochę zimno, trochę mokro ale na szczęście świat jest większy . Jeżdżę rowerem po obcych krajach, śpię pod gołym niebem gdzie noc mnie zastanie, kąpię się pod bidonem o ile mam wodę tak jakby było to coś typowo normalnego.
STAY ON THE TRACK
Ryj zarośnięty, uszkodzona ręka jakoś jeszcze działa, noga wróciła do kontuzji ale takie jest życie, aż się tęskni za bratnimi ludźmi. Strefa komfortu? a może właśnie dyskomfort jest tym co nas popycha do przodu, jest tym co daję siłę i cel wżyciu.

Jeśli zdołasz.
Jeżeli zdołasz zachować spokój, chociażby wszyscy go utracili, ciebie oskarżając;
Jeżeli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy o Tobie zwątpili, licząc się jednak z ich zastrzeżeniem; Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia, jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami,
jeżeli nie odpłacasz na nienawiść nienawiścią, nie udając jednakże mędrca i świętego;
Jeżeli marząc – nie ulegasz marzeniom;
Jeżeli rozumując – rozumowania nie czynisz celem;
Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę, traktując jednakowo oba te złudzenia,
Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy przez Ciebie głoszonej, kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę, by wydrwić naiwnych albo zaakceptujesz ruinę tego, co było treścią twego życia, kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami;
Jeśli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy i potrafisz zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę,
Jeśli potrafisz przegrać i zacząć wszystko od początku, bez słowa, nie żaląc się, że przegrałeś;
Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły, choćbyś od dawna czuł ich wyczerpanie, byleby wytrwać, gdy poza wolą nic już nie mówi o wytrwaniu;
Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości lub spacerować z królem w sposób naturalny,
Jeżeli nie mogą Cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele;
Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając;
Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę, nadając wartość każdej przemijającej chwili;
Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej i co najważniejsze synu mój będziesz Człowiekiem.